4.8.14

ULUBIEŃCY LIPCA



Ostatnie trzy miesiące były tak intensywne, że zupełnie nie miałam czasu na bloga. Na szczęście wszystko wraca do normy, także i ja powracam do blogowego świata. :) Zaczynam od ulubieńców lipca, a tak na prawdę tych trzech ostatnich miesięcy.

Clarins Liquid Bronze Self Tanning 
Najlepszy samoopalacz do twarzy, jakiego miałam przyjemność używać. Po kliku godzinach od aplikacji otrzymujemy delikatną, złotą opaleniznę. Idealny produkt dla osób z bardzo jasną skórą. Nie zostawia smug, aplikacja jest banalna i nie ma zapachu typowego samoopalacza. Stosuję go wieczorami co kilka dni dla podtrzymania opalenizny. Jest bardzo wydajny, myślę że wystarczy na co najmniej rok używania.

Nuxe Huile Prodigieuse - suchy olejek z drobinkami
Uwielbiam olejki do ciała, a ten nie dość że świetnie nawilża, jest suchy więc nie pozostawia śladów na ubraniach, to jeszcze ma złote drobinki, które cudownie podkreślają opaleniznę i pięknie błyszczą w słońcu. Produkt jest super wydajny i myślę że spokojnie wystarczy mi również na przyszły sezon. 

Dermedic Hydrain Hialuro naprawczy krem przeciwzmarszczkowy na noc
Krem który pięknie nawilża skórę, szczególnie wysuszoną wiatrem i słońcem. W trakcie pobytu w Grecji dawał ukojenie mojej cerze po całym dniu ekspozycji na słońcu. Na pewno kupię go ponownie, wraz z innymi produktami z tej serii. 

Dr.G Brightening Balm
Najlepszy krem BB który miałam okazję używać, odkąd go kupiłam, wszystkie podkłady stoją nietknięte. Pięknie kryje niedoskonałości, a skóra wygląda po nim na idealnie. Jedynym minusem może być to, że trzeba go przypudrować, ponieważ ma tendencję do błyszczenia się (ja używam w tym celu  pudru z MAC Mineralize Skinfinish). 

Chanel Bronze Universel
To już moje drugie opakowanie bazy brązującej, którą uwielbiam używać szczególnie latem. Idealnie sprawdza się na podkład jako bronzer, lub na krem nawilżający w dni kiedy makijaż ograniczam do minimum i chcę nadać twarzy tylko odrobinę koloru. Jest to jeden z moich must have, które muszę mieć w szufladzie. :)

Benefit They're real tusz
Mini wersja maskary, która cudownie podkreśla rzęsy, sprawia, że są super długie i pogrubione - wyglądają prawie jak sztuczne. Tusz nie osypuje się i nie kruszy. Jedyny problem może być z jego zmyciem i najlepiej sprawdzają się w do tego celu płyny dwufazowe. Na pewno zaopatrzę się w pełnowymiarowe opakowanie tego produktu!

Dior Lip Maximizer
Błyszczyk, który nadaje daje efekt mokrych ust. Delikatnie szczypie i chłodzi, przez co uwielbiam go stosować szczególnie latem. Nie praktycznie daje żadnego koloru, ale podkreślone nim usta pięknie wyglądają przy mocniejszym makijażu oczu.

Essie Fiji, Fifth Avenue
Moje ukochane lakiery, które nosiłam na zmianę przez ostatnie 3 miesiące. Fifth Avenue to moja ulubiona czerwień, która ma w sobie trochę pomarańczu i pięknie wygląda przy delikatnie opalonej skórze. Fiji lubię za to, że dzięki nie mu dłonie wyglądają 'czysto i świeżo". 

Bumble and bumble Surf Spray
Skusiłam się w końcu na ten zachwalany spray z solą morską i przepadłam!  Delikatne fale są po nim podkreślone, ale bez zbytniego usztywnienia czy sklejenia włosów. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Przy długich włosach produkt jest średnio wydajny, ale za efekt który na nich pozostawia, jestem w stanie mu to wybaczyć.



6 komentarzy:

  1. Olejek nuxe to również mój ulubieniec ! Też znalazł się u mnie na blog :) To prawda, że jest niesamowicie wydajny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ta maskara z Benefitu, ale jak na razie jest dla mnie nieosiągalna ze względu na cenę. Poczekam trochę i uzbieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że już wróciłaś :) Czekam na pełną recenzję kremu BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpinam się ;)

      Usuń
    2. Cały post o tym kremie BB na pewno się pojawi i to niedługo :)

      Usuń
  4. Mam w kolekcji tą czerwień z Essie i chyba jest przeze mnie niedoceniana :) Najwyższy czas to zmienić. Również czekam na recenzję kremu bb

    OdpowiedzUsuń