1.11.13

OCTOBER BEAUTY FAVORITES




To niesamowite, że mój ulubiony miesiąc w roku tak szybko dobiegł końca! Na szczęście w trakcie tego miesiąca pojawiło się sporo nowych produktów w które zachwyciły mnie i na pewno zagoszczą w mojej kosmetyczce na dłużej!

Nosiłam się z zamiarem zakupu pędzli Real Techniques już od dawna. Organizując moje urodzinowe rozdanie postanowiłam w końcu je wypróbować, no i przepadłam! Przez cały miesiąc używałam praktycznie tylko tych pędzli, małym do cienie potrafię zrobić każdy makijaż oka nawet ten wymagający mocniejszego rozcierania cieni, duży puchaty sprawdzał się w nakładaniu pudru, bronzera i różu, zaś mniejszym płaskim aplikowałam korektor.

Zapewne już wiecie, że cały poprzedni miesiąc na paznokciach nosiłam szarości Dior 707 i Essie Miss Fancy Pants, z małym wyjątkiem dla pięknej głębokiej czerwieni Essie Head Mistress.

Flamaster do kresek z Rimmel (ten z cieniutką końcówka) robi idealną kreskę na powiece. Utrzymuje się cały dzień i nie rozmazuje. Chwilowo zrezygnowałam z żelowych eyelinerów, ponieważ tym robię kreskę dosłownie w kilka sekund!



Mini maskarę Estee Lauder kupiłam razem z zestawem płatków pod oczy. Tusz ładnie rozdziela rzęsy jednocześnie je pogrubiając. Nie osypuje się i nie kruszy w ciągu dnia, no i nie mam problemów z jej zmyciem. Spodobała mi się na tyle, że gdy skończę te mini opakowanie, kupię jej pełnowymiarową wersję.

To już moje trzecie opakowanie korektora Maybelline Affinitone, wybieram przeważnie najjaśniejszy odcień 01, którym rozświetlam okolicę pod oczami. A w zimowych miesiącach, sprawdza się również w tuszowaniu niedoskonałości. Ładnie kryje, nie jest zbyt ciężki i co najważniejsze jest łatwo dostępny, praktycznie w każdej drogerii. 



O pudrze brązującym w odcieniu Laguna z Nars pisałam już wiele razy, jest moim ulubionym produktem tego typu. Używam go od grudnia i myślę, że spokojnie wystarczy mi do końca roku. 

Podkład Estee Lauder Double Wear to mój podkładowy wybór na jesień i zimę. Szukałam czegoś bardziej kryjącego oraz długotrwałego i ten podkład spełnia te wymagania. Używam go od połowy miesiąca i jestem zachwycona. Nadal jednak pracuję nad idealną techniką jego nakładania, zastanawiam się nad beauty blenderem.

Double Wear jest świetnym podkładem, jednak nieodpowiednio nałożony może tworzyć efekt maski, dlatego lubię gotowy makijaż spryskać wodą fixującą z Clarins - Fix Make-Up, która utrwala makijaż i stapia go razem, tworząc naturalny wygląd skóry.

Powróciłam również do ulubionego rozświetlacza z MAC - Soft and Gentle. Nakładając go oraz bronzer z Nars zrezygnowałam zupełnie z kolorowych róży do policzków. Puder z Mac jest niesamowicie wydajny i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się sięgnąć w nim denka.


W końcu dało mi się wypróbować pomadkę z zachwalanej serii Celii i zakochałam się w niej. Kolor 602 jest idealnym kolorem moich ust, konsystencja bardziej przypomina balsam niż pomadkę,a całość ślicznie pachnie. Postanowiłam na wszelki wypadek zaopatrzyć się w zapas tego odcienia, przy najbliższej wizycie w drogerii.

Pomadki Maybelline Baby Lips znalazłam w Rossmanie, uwielbiam te balsamy, bo nie dość, ze dobrze chronią usta to jeszcze jak można przejść obojętnie wobec tak słodkich opakowań??? :) Jesienią i zimą staram się mieć w każdej kurtce, płaszczu i torebce ochronny balsam do ust, co nieraz ratuje moje usta przed mrozem i niską temperaturą.



Alterra peeling o zapachu mango i kokosa, pozytywnie mnie zaskoczył, nie dość że pachnie obłędnie, ma naturalny skład i ładnie peelinguje skórę to jeszcze ma w sobie wiórki kokosowe! Jednak fankom porządnego "ścierania" wyda się za delikatny.

Organique balsam do ciała z masłem shea pomarańcza i chili - ma postać twardego masła, które rozpuszcza się pod wpływem ciepła dłoni. Używam go na noc na wysuszone miejsca- stopy kolana i łokcie, które dzięki niemu są ładnie wygładzone i wysuszone. Jedynym minusem jest zapach, który chociaż jest ładny jak dla mnie jest zbyt intensywny i utrzymuje się bardzo długo.

Krem pod oczy Clinique Laser Focus, jest jednym z pierwszym kremem pod oczy po używaniu którego widzę jakąś różnicę, delikatne zmarszczki przy oczach są prawie niewidoczne, a skóra rozjaśniona. Krem jest mega wydajny i kupuję jego miniaturkę ( w małym zestawie podróżnym z serum oraz peelingiem), która starcza spokojnie na 3 miesiące stosowania wieczorem. 

Co roku jesienią przeprowadzam kurację kremem Avene Triacneal. Dzięki niemu oczyszczają się pory, likwidują zaskórniki i przebarwienia. Jednak gdy skóra staje się zbytnio przesuszona, po jakiejś godzinie od nałożenia Triacneala nakładam warstwę kremy Sanoflore z Miodem (wersja odżywcza), który świetnie nawilża, koi i regeneruje skórę.

Ostatnim ulubieńcem jest miniaturka perfum Tom Ford Black Orchid, które są nietypowym wyborem jak dla mnie, ponieważ zazwyczaj wybieram dużo lżejsze kwiatowe zapachy. Black Orchid są bardzo mocnym, ciężkim, ale jednocześnie wyjątkowo seksownym i kobiecym zapachem, który idealnie nadaje się na wieczór. Na pewno kupię jego pełnowymiarowe opakowanie, ponieważ skradł moje serce!

4 komentarze:

  1. Całe mnóstwo ciekawych produktów :)
    Do mnie idzie właśnie Essie Head Mistress i inne, już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Peeling z wiórkami kokosowymi? Zapachowy obłęd :) Baby lips uwielbiam i mam kilka sztuk w zapasie :)
    Rozglądam się za porządnym kremem pod oczy... Nie wiesz czy w tych mini zestawach są wesje o innym działaniu? Niekoniecznie z serii laser

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam kilka pędzli z RT i bardzo, bardzo lubię, niedługo planuję dokupić właśnie ten do różu. Triacneal też jest moim ulubieńcem, już trzecią zimę będę go używać, no perfumy Toma Forda, ciężkie, ale rzeczywiście intrygujące. Mogą Ci się też spodobać Violet Blonde Forda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Radzę ostrożność w aplikowaniu podkładu DW gąbeczką beauty blender, bardzo trudno się wypiera z tego podkładu :( Pędzle też uwielbiam, najlepsze jakimi pracowałam do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń