29.9.13

SEPTEMBER FAVORITES


Wrzesień jest jednym z moich ulubionych miesięcy, niby trwa jeszcze lato, ale wieczorem jest na tyle chłodno, że mogę spokojnie założyć ulubioną ramoneskę (tą ze zdjęcia kupiłam w zeszłym roku w Top Secret). Sandałki i japonki zamieniam na czarne lakierowane baletki z Zary. Neonowe odcienie lakieru do paznokci zastępuje czerwień i bordo. Jedynie zapach pozostawiam typowo letni, różany, tak jak kolor pomadek do ust, z których korzystam póki moja twarz jest jeszcze opalona.


Makijaż który nosiłam we wrześniu był mega prosty i szybki! Odrobina podkładu Rimmel Wake Me Up (który, notabene uważam za jeden z najlepszych drogeryjnych podkładów), następnie podkreślałam opaloną skórę "nieśmiertelną" bazą brązującą Soleil Tan De Chanel, którą mam już od prawie 3 lat!!! Baza z Chanel jest moim ulubionym produktem brązującym i bardzo żałują, że co raz bliżej jest mi do jej wykończenia. Następnie na powiece malowałam czarną kreskę eyelinerem z Mac w odcieniu Blacktrack, ale kreska zaczynała się dopiero w połowie powieki, robiąc w ten sposób iluzję "kociego" spojrzenia. Eyebrow Stylist z Wibo podpatrzyłam na blogu malowajki, daje dużo mocniejszy efekt niż podobne produkty z Eveline czy Delii, ale przy ostrożnej aplikacji bardzo ładnie wygląda i co najważniejsze utrzymuje się cały dzień. Pomadki to starzy ulubieńcy, o których pisałam już wiele razy : Chanel Rouge Coco Shine nr 57, Rimmel z serii Kate Moss nr 16. Tak samo jak lakiery do paznokci, do których wracam co roku gdy robi się chłodniej : Essie - Sole Mate i Dior nr 999.

Woda toaletowa Zara Rose to odkrycie i ulubieniec tegorocznego lata. Myślę, że z wiekiem zaczynają mi się bardziej podobać kwiatowe i kwiatowo - pudrowe zapachy, w co jeszcze kilka lat temu ja, fanka owocowych nut nigdy bym nie uwierzyła. Zara Rose, może nie należy do super trwałych zapachów, dlatego zazwyczaj mam ze sobą w torebce ten flakonik. Jednak psikanie się tym zapachem sprawia mi ogromną przyjemność i mogłabym robić to co chwilę, gdyż ten zapach ewidentnie kojarzy mi się z czystością i świeżością.
Ta mała pomarańczowa buteleczka mieści w sobie produkt do włosów o nazwie Argan Oil, wypatrzyłam to maleństwo w Rossmanie. Nie jest to na pewno 100% olejek arganowy, a raczej serum z jego dodatkiem i sporą ilością sylikonów, jednak moje włosy bardzo polubiły się z tym produktem. Dzięki niewielkiej ilości tego oleju są lśniące i gładkie. W zupełności mi to wystarczy!
Harper's Bazaar to jedyny polski magazyn jaki kupuję. Jestem jego fanką od początku i do tej pory jest w nim wszystko czego oczekuję o tego typu prasy - ciekawe artykuły, piękne zdjęcia, jako jedyny podaje ceny nawet bardzo drogich przedmiotów. Ten egzemplarz uprzyjemnił mi kilka dni spędzonych na plaży.


2 komentarze:

  1. Jestem uzależniona od różanych woni, więc muszę sprawdzić dlaczego uwiódł Ciebie zapach z Zary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to typowy zapach róży... ale musisz sama sprawdzić! :)

      Usuń