8.6.13

SLEEK AU NATUREL



Od kilku już lat oglądam posty i filmik, w których dziewczyny wyśpiewuję peany na temat paletek cieni firmy Sleek. Chociaż korciło mnie aby którąś z nich kupić, to jednak uważałam, że nie są one mi potrzebne, ponieważ mam dwie pełne palety cieni, o wszystkich chyba odcieniach neutralnych (lubię tylko takie).Kilka dni temu, robiąc zakupy w drogerii internetowej, postanowiłam na próbę zamówić paletę Au Naturel - o neutralnych kolorach, głownie ze względu na ilość cieni, wymiary i duże lusterko, dzięki którym moja podróżna kosmetyczka zmniejszy swoje rozmiary.
Paletkę dostałam wczoraj po południu, sprawdziłam kolory na opuszkach palców i pomyślałam, że jest całkiem nieźle.



Dzisiaj rano postanowiłam wykonać nią makijaż do pracy. Jak zwykle użyłam bazy pod cienie Artdeco i jakie było moje zdziwienie, gdy najjaśniejszego cienia (Nougat) praktycznie nie było na powiece widać! Nałożyłam więc jeszcze jedną warstwę. Następnie cieniem Cappuccino postanowiłam podkreślić załamanie powieki, kolor na powiece wyglądał nijak. Dodałam odrobinę beżowej perły (Taupe) oraz w kąciku trochę oliwki (Moss) i ciemnego brązu (Bark). Co się namachałam pędzlem, aby w ogóle było widać na powiece jasne cienie, to moje. Wytuszowałam rzęsy, wytarłam połowę cieni która się osypała, dokończyłam makijaż twarzy i poszłam na śniadanie. Wracając minęłam lustro i stanęłam jak wryta, moje oczy wyglądały jakbym była po walce bokserskiej! Zamiast powiek miałam dwie plamy, które wyglądały jak zielonkawo brązowe sińce! Przerażona uciekłam zmyć to jak najszybciej z powiek, chwaląc siebie, za powieszenie lustra przy schodach ;)


Po powrocie z pracy dałam Au Naturel jeszcze jedną szansę i próbowałam zrobić kilka innych makijaży. Niestety na mojej jasnej karnacji połowa cieni daje efekt sińców, cienie osypują się niemiłosiernie,  a pigmentacja jasnych jet praktycznie zerowa. Jedynie 3 cienie z całej palety może wykorzystam i są to najciemniejsze odcienie. I tak paleta wylądowała na dnie szuflady. O wiele lepiej wspominam cienie z Essence czy My Secret, nie mówiąc już o Kobo albo Inglocie czy innych sporo droższych markach.



Przypomniałam, sobie również filmiki w których dziewczyny porównywały tą paletę Sleek z Urban Decay Naked. Jedyne co mogę ta ten temat powiedzieć jest to, że albo nigdy nie miały w ręku Naked, albo miały wersję nie oryginalną. Po pierwsze nie widzę, żadnego podobieństwa, ani w kolorach, ani w pigmentacji, ani w konsystencji, ani w trwałości. Sleek Au Naturel przegrywa te porównanie na każdym etapie. 

A co wy sądzicie o paletkach Sleeka? Może tylko ta wersja jest tak kiepska? 

4 komentarze:

  1. Ja mam starą wersję Au Naturel ( z tłoczeniem w kratkę) i jestem z niej zadowolona. Ogólnie mam 6 paletek Sleek i niestety niektóre cienie przy blendowaniu tracą kolor. Z drugiej strony patrząc- czego spodziewać się za 30zł ;) Do UD nie da się jej porównać, bo cienie są zupełnie inne. I w fakturze i w jakości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm ja mam wersję z nowym tłoczeniem, może przez to jest taki problem z ich nakładaniem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13.6.13

    Jakim aparatem i obiektywem robisz zdjęcia? Są piękne!

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu bardzo się cieszę, że się Tobie podobają :)
      Aparat to Nikon D90 a obiektyw AF-S Nikkor 18-105mm.

      Usuń