19.3.13

O GLOSSYBOX I BLOGERKACH


W zeszłym miesiącu powróciłam do subskrypcji glossyboxa, po pierwsze ze względu na to, że mój zapas kosmetyków w wersji mini, które są idealnych na podróż skończył się, po drugie ze względu na możliwość wypróbowania czegoś nowego i po trzecie dla niespodzianki, którą robię sama sobie.

Pomijając już kwestie techniczne, czyli opóźnionej wysyłki i faktu że część osób otrzymała swoje pudełko już w piątek a reszta dopiero dzisiaj - rozumiem, że to może się zdarzyć, ponieważ sama często mam problemy z kurierami i firmami przewozowymi itp. O to nie mam pretensji to nikogo.

Irytuje mnie jednak dziwna „moda” wśród blogerek i vlogerek (niestety nawet u tych, które osobiście bardzo lubię) na istny wyścig w tym, która pierwsza wrzuci post lub filmik z zawartością świeżutkiego pudełka. A ja logując się do bloggera i przeglądając najnowsze posty obserwowanych przeze mnie blogów, chcąc nie chcąc (w tym wypadku zdecydowanie nie chcąc) widzę zdjęcie i radosny post o tym, co jest w nowym glossyboxie. Takie posty widziałam już o 9 rano. I całą niespodziankę szlag trafił!

Stąd moja mała sugestia do dziewcząt, które czują wewnętrzną potrzebę bycia „pierwszą” w prezentowaniu zawartości pudełka, zaczekajcie z postem chociaż do wieczora i nie psujcie innym niespodzianki!!!

4 komentarze:

  1. eeee to się nie da
    emocje sięgają u niektórych zenitu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem... walka z wiatrakami, ale ja trochę idealistka jestem ;)

      Usuń
  2. Oj tam wystarczy w dni kiedy dostarczane są boxy nie korzystać z internetu i sprawa załatwiona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chętnie, tylko nie wiem co na to powiedziałby mój szef, skoro moja praca wiążę się w 99% z internetem ;) I co miesiąc dodatkowy dzień wolny z okazji nowego glossyboxa, pięknie by było... :D

      Usuń